CHAPTER 5
Ten rozdział jest z dedykacją dla Klaudii, chciałaś i masz :) Miłego czytania!
Teraz wiedziałam, że nie ma drogi ucieczki.
Andy otworzył drzwi na tylnie siedzenia i niemalże rzucił mną. Opadłam plecami na siedzenia, chwilę potem podnosząc się i próbując go kopnąć. Przypomnę, że jak zawsze mnie "zablokował". Ponownie rzucił moim ciałem. Leżałam. Zaczęłam się wiercić i krzyczeć, w jaki kolwiek sposób próbując się uwolnić. Po co krzyczałam? Byliśmy na drodze, po której obu stronach był las. Pochylił się nade mną, złapał moje nadgarstki i mocno je ścisnął. Powstrzymałam się od jęku.
- Słuchaj. Będziesz grzecznie tutaj siedzieć, albo nie ręczę za siebie. Po prostu nie mów nic, co mogłoby ci zaszkodzić i będzie spokój
- Mam nic nie mówić, kiedy jakiś nieznajomy koleś chce mnie gdzieś wywieźć?
Uderzył mnie w twarz. W policzku czułam bolesne i nieprzyjemne mrowienie. Postanowiłam wbrew pozorów siedzieć cicho. Ale jemu było mało. Związał mi ręce i wrócił za kierownicę. Czy on jest zdrowo pierdolnięty?!
- Czyli reszta drogi w ciszy. Nie tego się spodziewałem, ale niech już będzie. I nie, nie jestem pierdolnięty.
Czyta mi w myślach. Cudnie. Mogę spodziewać się po nim wszystkiego.
Z dziesięć dobrych minut już minęło. Kurde. Gdzie on mnie wywozi? Mogę zacząć się poważnie bać.
Zdenerwowanym wzrokiem obserwowałam mijany krajobraz składający się z drzew, krzaków, bezpańskich psów i jednego pijanego faceta, którego minęliśmy. Chyba zasnęłam albo zemdlałam. Nawet nie wiem.
ANDY'S POV
Wkurwiająca jest. Ale seksowna. No co? Nie mówię prawdy? Wielu z was mogło, albo jeszcze, może się zdawać, że chodzi mi tylko o to, żeby ją przelecieć i wyrzucić za drzwi. Nie mogę nic powiedzieć.
Głowa Ericy oparła się o szybę, chyba zasnęła, albo nie miała siły jej trzymać. Kilka minut po tym, kiedy to zauważyłem, zatrzymaliśmy się.
Wjechałem samochodem do garażu i poszedłem na tyły, żeby ją obudzić, albo siłą wyciągnąć. Otworzyłem drzwi, przez co jej głowa przechyliła się na drugą stronę.
- Śpi. - rozwiązałem jej drobne ręce. - Wstajemy, kochanie.
Otworzyła powoli oczy i cofnęła się.
- Gdzie jesteśmy?
- Wysiadaj.
- Pytam, gdzie jesteśmy!
- Daleko od twojego "domu" - uśmiechnąłem się w sposób taki, jakiego nienawidzi. Wiem o niej więcej, niż myśli.
ERICA'S POV
Wstałam i wyszłam. Nie miałam wyjścia. Czy bym wyszła czy nie, i tak jestem daleko od domu i nie mam bladego pojęcia, gdzie jestem.
- Grzeczna dziewczynka - uśmiechał się. Nie muszę mówić jak, bo każdy to już wie. Podał mi rękę, niepewnie skorzystałam z pomocy. Gdy wysiadłam nim oczom ukazał się duży budynek. Jak dla mnie, najpierw mieszkającej w w domu z czterema pokojami, jedną łazienką i z sześcioma osobami, a potem w mieszkaniu w bloku z dwoma malutkimi pokojami, łazienką i kuchnią, to było ogromne.
- Wejdziesz? No pewnie, że tak - odpowiedział za mnie. A czy miałam wyjście?
Powoli przeszłam przez próg domu, od razu usłyszałam radosne śmiechy i rozmowy. Ciekawe czy wiedzą, co ich, nawet nie wiem kto, zrobił.
Zaprowadził mnie dalej do salonu.
Na kanapie siedziało czterech chłopaków. Każdy miał czarne farbowane włosy, z wyjątkiem jednego, najniższego, który miał fioletowe. No nieźle.
Gdy weszliśmy, wszystkie spojrzenia od razu skierowały się na nas. Nie miałam ochoty na znajdowanie sie w centrum uwagi. Wszyscy patrza... To nie dla mnie.
- Nowa zdobycz, Biersack? - zapytał facet z opaską na czole. Hipis?
- Można tak to ująć, a jaka nieznośna, lubię takie - spojrzał na mnie, odsunęłam się krok od niego.
- To dosyć dziwne. Lubisz nieznośne dziewczyny, ale jak przyjdzie co do czego, to się denerwujesz, ciekawe, bardzo ciekawe - odpysknęłam.
- I jeszcze pyskata. Niezła sztuka
- Cholera jasna, nie jestem rzeczą. - odezwałam się choć miałam złe przeczucie, wiedząc, do czego może posunąć się Andy.
- Do kogo mówisz? Nie widzę tutaj żadnej cholery, jeśli już, to ciebie - powiedział chłopak z niewyspanym wyrazem twarzy.
- Jake, spokojnie - ucieszył go ten, który zapytał, czy jestem nową "zdobyczą". Muszę się nauczyć imion. Na razie znam tylko tego niewyspanego, Jake. Ładnie. Pomijając to, że traktuje mnie jak ostatnią kurwę z burdelu.
- Skarbie, nie słuchaj go. Nie zna się na kobietach - rzucił Andy z tym samym u uśmiechem, który nie opuszczał jego twarzy. Spuścił wzrok, lecz nie na podłogę. Patrzył na typowe atuty kobiece. Odważyłam się po raz pierwszy zareagować w "inny" sposób.
Z otwartej dłoni sprzedałam mu cios w prawy policzek, nagle wszyscy zamilkli. Nawet mucha plącząca się po całym pomieszczeniu.
- *Schieße... - usłyszałam głos tego z opaską. Chyba przekroczyłam pewną granicę.
- Pogadamy inaczej, zupełnie inaczej.
Zaczęłam chyba żałować tego, jak zareagowałam. Były dwie opcje. Zareagować tak lub spokojniej, bądź zignorować.
Bałam się, co może mi zrobić. Mógł wszystko. Jeśli nikt nie zareaguje, może być krucho. Chyba że nikt nie przejmie się losem głupiej nastolatki, która tak czy inaczej sobie zasłużyła.
Kazał mi usiąść obok człowieka, który powiedział coś w obcym języku. Wykonałam polecenie posłusznie. Nie chciałam pogorszyć swojej sytuacji.
Nagle w domu rozległ się dzwonek do drzwi, a po chwili ich otwieranie. Usłyszałam delikatne kroki zbliżające się do salonu. W progu przez chwilę stała średniego wzrostu blondynka. Ubrania idealnie na niej leżały. Skórzana kurtka była rozpięta, pod nią była biała koszulka z logo jakiegoś zespołu. Wykonane z tego samego materiału spodnie opinały jej zgrabne nogi. Stała w lekkim rozkroku w czarnych botkach na wysokiej szpilce i z ćwiekami na pięcie. Miała skupiony wyraz twarzy, gdy mnie zobaczyła znad mocno umalowanych oczu, uniosła jedną brew. Wzrok przeniosła na Andy'ego, który siedział po mojej lewej, tak że dotykaliśmy się. Normalnie odsunęłabym się, gdyby nie to, że już sobie nagrabiłam.
- Andy, na prawdę, kolejna?
- Udam, że tego nie słyszałem.
Czyli były jeszcze inne?
Przewróciła oczami i podeszła do chłopaka, którego już zniszczone od farby włosy zasłaniały prawie połowę twarzy. Spod podwiniętuch rękawów białej koszuli, wystawały liczne tatuaże, jedną rękę zakrywając w całości. Położyła dłoń z tyłu jego karku, zjechała nią na szyję i na ustach złożyła krótki pocałunek. Usiadła mu na kolanach i zaczęła mi się przyglądać.
- Jak się nazywasz?
- Erica
- Co tutaj robisz?
Przez chwilę nie mówiłam, Andy zrobił to za mnie.
- Byłem z nią w restauracji i postanowiłem przygarnąć. Z tego co wiem, narzeka na swoje miejsce zamieszkania.
- Bo tutaj będzie jej lepiej. Sam ją tu przeprowadziłeś. - powiedziała.
- Posłuchaj mnie, skarbie. Widzę, że jesteś przestraszona, na twoim miejscu też bym była. Jeśli nie zrobisz nic, co pomogłoby ci się stąd wydostać, w co i tak wątpię, możesz się zacząć przygotowywać na pracę prostytutki, lub zostanie jego osobistą dziwką. - Wymuszając uśmiech dodała - Samantha jestem.
~~~~~~~~~
*Schieße - to po niemiecku "cholera". Mężczyzna z opaską wypowiedział to w tym języku, ponieważ w opowiadaniu posiada niemieckie korzenie.
Ulalala....czemu takie krótkie T-T
OdpowiedzUsuńJak chcę więcej i więcej.
Aw....Andy <3
Kiedy kolejny rozdział?
/Szajners